Jańcio (Franciszek Pieczka) to prosty wiejski gospodarz, który odkrywa, że ma dar uzdrawiania i czynienia cudów. Postanawia opuścić dom i wyruszyć w świat, by pomagać ludziom. Towarzyszy mu jego żona Weronka (Grażyna Błęcka-Kolska), która jest w ciąży.
Po drodze Jańcio spotyka różne osoby potrzebujące pomocy – leczy chorych, pomaga biednym, zyskuje sławę i podziw. Jednak w miarę upływu czasu zaczyna odczuwać dumę ze swojego „boskiego” daru i traktować go jako dowód własnej wyjątkowości.
W tym samym czasie jego żona, czując się zaniedbana i odtrącona, zbliża się do innego mężczyzny – Cygańskiego chłopaka Wodnika (Bogusław Linda). Zdrada wychodzi na jaw, a Jańcio – choć uzdrawia innych – okazuje się bezsilny wobec bólu, który spotyka go w życiu osobistym.
Kulminacją jest śmierć dziecka Weronki. Jańcio, przekonany, że jego dar miał go uszczęśliwić i pomóc ludziom, uświadamia sobie, że nie potrafił ocalić tego, co najważniejsze. Zrozpaczony, traci wiarę we własną moc i wraca do prostego życia, pełen pokory i świadomości swoich ludzkich ograniczeń.
To poetycka przypowieść utrzymana w klimacie polskiej wsi i ludowych legend, gdzie magia miesza się z codziennością, a opowieść jest jednocześnie ciepła, wzruszająca i gorzka.
Główne idee i przesłanie filmu:
Dar i odpowiedzialność – Jańcio, prosty wiejski gospodarz, odkrywa w sobie „boską” moc uzdrawiania. Wyrusza w podróż, by pomagać ludziom, ale stopniowo zaczyna traktować swój dar jako źródło pychy i władzy. Film pokazuje, że każdy talent czy moc wymagają pokory, a nadużycie ich może prowadzić do tragedii.
Granice ludzkiej mocy – choć Jańcio potrafi leczyć, nie jest w stanie zapobiec nieszczęściu w swoim własnym życiu. To podkreśla, że człowiek – nawet obdarzony niezwykłymi zdolnościami – pozostaje istotą ograniczoną.
Pokora wobec losu i Boga – fabuła, utrzymana w klimacie ludowych przypowieści, przypomina, że cud nie zastąpi mądrości, miłości ani wierności. Dar może być próbą od Boga, a pycha – największym zagrożeniem.
Konflikt między dobrem a egoizmem – początkowo Jańcio działa z potrzeby serca, ale z czasem jego misja przeradza się w chęć podkreślenia własnej wyjątkowości. To przestroga przed zatraceniem sensu czynienia dobra.